Skandal z Litwinienko. Kto jest kim?.
.Prawdziwe, a nieznane.
„Kreml rozprawia się z agentem-zbiegiem”,
„Przeciwników Kremla otruto polonem”
Przepiękne tytuły na pierwsze strony gazet, mogące
znacznie zwiększyć sprzedaż nakładu dowolnego czasopisma.
Jednocześnie z angielskimi gazetami ożywili
się i „bojownicy o wolność”, którzy w swoim
czasie pośpiesznie opuścili Rosję.
Tak, Leonid Niewzlin wstrząsnął opinię
publiczną, ujawniając kremlowskie
przestępstwa przeciw Jukosowi, które
jemu rzekomo przekazał Litwinienko.
Kim są - Litwinienko, Niewzlin, ich przyjaciel Berezowski?
Tutaj - sa tylko fakty, wnioski wyciągniecie sami.
Litwinienko
Po pierwsze, Litwinienko - to żaden agent, i nigdy nie był szpiegiem. Były podpułkownik dostał się do struktury KGB ZSRR w czasie chaosu pierestrojki.
Od 1994 roku pracował w służbie bezpieczeństwa Borisa Berezowskiego. W swoim czasie został skazany na 3 lata warunkowo przez sąd rosyjski za nieprzepisowe sposoby prowadzenia dochodzeń i fabrykowanie poszlak.
Potem przybył do Anglii na zaproszenie Berezowskiego.
Nawiasem mówiąc, umieszczaniem publikacji o „zemście
Kremla na byłym agencie” w angielskiej prasie zajmował
się lord Tim Bell – przyjaciel Berezowskiego.
Rodzi się pytanie: jeśli kogoś należy „sprzątnąć” (zabić),
po co uciekać się do tak egzotycznych, drogich i długich
metod?
Takie działania bardziej przypominają show – w rodzaju oświadczenia Rezuna- Suworowa o tym, że został on umieszczony przez KGB na „liście do odstrzału” i dlatego
też teraz wszędzie pojawia się tylko z ochroną.
A swoją drogą, KGB nie stosuje podobnych metod od co
najmniej dwudziestu lat.
Leonid Niewzlin
Znany jako najlepszy specjalista w dziedzinie PR- technologii.
Znany z tego, że „pomagał” Jukosowi dobrze orientować się w sprawach akcjonariuszy, za co w 1996 roku został wiceprezesem tegoż koncernu.
Przy wpółchorym i wpółpijanym Jelcynie, kiedy krajem
rządziła „rodzina kremlowska” z Berezowskim, w 1997 roku niespodziewanie otrzymał stanowisko zastępcy dyrektora generalnego większej agencji informacyjnej - rosyjskiej ITAR-TASS.
Przepracowawszy tam rok, zajmując się głównie zagadnieniami biznesowymi, wrócił w 1998 roku do Jukosu.
Po tym jak z władz Rosyjsko-Europejskiego Kongresu odszedł Władimir Gusiński, w 2001 roku, zajął jego miejsce. W ostatnich latach Niewzlin podejmował starania, aby skupować jak najwięcej rosyjskich środków masowego przekazu.
Duże niepowodzenia zaczęły się w 2005 roku, kiedy Borysa Niewzlina i podległą mu służbę bezpieczeństwa koncernu Jukos oskarżono o organizację zamachów na wysoko postawionych pracowników tegoż giganta, u wielu z nich stwierdzono zatrucie rtęcią.
Niewzlinowi groził areszt i więzienie, zatem szybko wyemigrował. Jednocześnie Rosja przekazała do Interpolu nakaz jego aresztowania.
Ostatnia informacja o Niewzlinie przyszła z USA: 24 grudnia został on zatrzymany na lotnisku w Nowym Jorku. Po okazaniu odpowiednich dokumentów został zwolniony. Tymczasem władze amerykańskie poprosiły stronę rosyjską o potwierdzenie i przedstawienie zarzutów wobec Niewzlina.
Jednakże między Rosją i USA nie ma umowy o ekstradycję. I sprawa Niewzlina będzie rozpatrywana przez władze amerykańskie.
Borys Berezowski
O Borysie Berezowskim napisano dużo.
Był on także członkiem „rodziny kremlowskiej” która to faktycznie rządziła Rosją, kiedy były prezydent Rosji więcej czasu spędzał w szpitalach.
Był moment, że udało mu się również przejąć kontrolę nad głównym rosyjskim kanałem państwowym ORT. Głównym sukcesem Berezowskiego było doprowadzenie do władzy…..Władimira Putina.
W 1999 roku kraj przygotowywał się do wyborów prezydenckich (2000 roku). Głównym pretendentem na to stanowisko był moskiewski mer Juri Łużkow - dobry gospodarz i organizator, mający poparcie innych rosyjskich gubernatorów.
Berezowski rozwinął masową kampanię przeciw Łużkowowi i wszystkim tym, którzy go wspierali. Była to jedna z najbrudniejszych kampanii w całej historii Rosji.
W rezultacie moskiewski mer postanowił zrezygnować z walki i do władzy doszedł Władimir Putin.
Jednakże, pozostawiając na stanowiskach wszystkich ministrów Jelcyna i obiecując, że przeciwko jego rodzinie nie będą wszczynane żadne procesy karne,
Putin postanowił zmienić „zbliżonych” do drużyny Jelcyna. W ten sposób prokuratura mogła ostatecznie zająć się badaniem machinacji Berezowskiego.
Borys postanowił emigrować do Anglii, i nazywa się tam „bojownikiem o wolność”. W roli „bojownika o wolność” mieszka on w Londynie, zupełnie nie przejmując się faktem, że Rosja już dawno wydała Interpolowi nakaz jego aresztowania.
Polowanie na Putina
Film "Bunt. Sprawa Litwinienki" to nowa broń w walce z prezydentem Rosji Władimirem Putinem.
Film ma porażać, jest wzorowany na warsztacie Michaela
Moore'a, temat też jest porażający:
– śmierć byłego pracownika FSB Aleksandra Litwinienki, sympatycznego z wyglądu młodego mężczyzny, otrutego
polonem 210.
- Wszystko, z pozoru, układa się w logiczną całość – złowrogie struktury FSB wysadzają domy mieszkalne w Moskwie, by sprowokować wojnę z Czeczenami, zabijają dziennikarzy, swoich byłych kolegów, każdego, kto się narazi. Jednak film nie przekonuje wątpiących.
Wojna Bierezowskiego
Nie ulega wątpliwości, że za niemal wszystkimi propagandowymi i medialnymi akcjami przeciwko Putinowi stoi były jego „przyjaciel” Borys Bierezowski.
W książce pt. „Śmierć dysydenta. Dlaczego zginął Aleksander Litwinienki?” Alex Goldfarb pisze o tym, jak doszło do rozejścia się obu panów. Bierezowski był od połowy lat 90. faktycznym władcą Rosji – miliarder, który dorobił się na złodziejskiej grabieży majątku, wkradł się w łaski gasnącego Borysa Jelcyna i jego rodziny.
W 1995 roku przerażony perspektywą upadku Jelcyna i wygrania
szefa komunistów Giennadija Ziuganowa – zawarł pakt ze swoim
wrogiem, Władimirem Gusińskim, i zaoferował Jecynowi start w wyborach po drugą kadencję.
Jelcyn się zgodził, dał obu panom wolną rękę w prowadzeniu kampanii, co umożliwiło im opanować media rosyjskie niemal w 100 procentach. W akcji brał udział także sam George Soros.
Udało się ... Jelcyn wygrał, a Bierezowski stał się faktycznym
władcą Rosji. Wolność mediów była fikcją – prawie wszystkie
Bierezowski kontrolował, wyrzucał za każdy przejaw niesubordynacji, powiększał swój majątek na potęgę.
Był o krok od sprzedania Sorosowi Gazpromu! Jeszcze kilka lat a
Rosja byłaby już tylko kolonią miliarderów żydowskiego pochodzenia
i obcego kapitału.
Nawet Soros uznał, że „Borys” idzie za ostro – że kompromituje ideę „społeczeństwa otwartego”, że doprowadzi Rosję do katastrofy.
Kiedy Jelcyn kończył się jako polityk i człowiek – Bierezowski zaczął szukać jego następcy. Jego uwagę zwrócił Władimir Putin, wówczas szef FSB. Nie wiemy czy to do końca prawda, ale – jak pisze Goldfarb: podczas jednej z wizyt na Łubiance z Bierezowski aproponował Putinowi start, zapewniając medialną kampanię w najlepszym stylu.
Po wygranych przez „dziecko Bierezowskiego” Partię Jedność wyborów do Dumy Putin uznał, że może startować.
Obaj panowie stali się przyjaciółmi. Wiosną 2000 roku Putin wygrał wybory przygniatającą większością.
No i zaczęły się schody – Bierezowski myślał, że Putin „będzie lojalny”, tzn. będzie jadł z jego ręki i wypełniał polecenia.
Była to największa pomyłka jego życia – Putin to nie Jelcyn. Kiedy na tle katastrofy „Kurska” doszło do pierwszej scysji – stało się jasne, że będzie wojna.
Sprawa „Kurska” była dla Bierezowskiego tylko okazją do celnego medialnego uderzenia w Putina, miał jeszcze w ręku telewizję NTW i ORT. Naiwnie myślał, że wygra tę rozgrywkę – ale był to jego
koniec, miał zbyt dużo na sumieniu, łatwo było uruchomić przeciwko niemu prokuraturę i służby specjalne.
Z myśliwego stał się zwierzyną. W pewnym momencie nie pozostało mu nic innego, tylko uciekać zagranicę. Nie miał zamiaru skończyć jak Chodorkowski. Od tego momentu Bierezowski stał się rycerzem walki o „demokrację i prawa człowieka”.
Z Londynu uczynił kwaterę główną sztabu do walki z Putinem.
Każdy sojusznik był dla niego cenny – także Litwinienko, zagubiony, naiwny i słaby psychicznie były funkcjonariusz FSB, który przekazywał
mediom oraz CIA tajne informacje znane mu z pracy z FSB (pisze o tym sam Goldfarb).
Akcja Bierezowskiego wpisywała się w strategię polityki amerykańskiej, która od 2003 roku uznawała Putina za wroga.
Osaczanie Moskwy
Miesięcznik „Dziś” zamieścił omówienie materiału, jaki ukazał się w szwajcarskim tygodniku „Zeut-Fragen” (nr z 18 maja 2007).
Czytamy tam: „Amerykańska rządowa Agencja Rozwoju
Międzynarodowego (U.S. Agency for International Development) wydała w ostatnich latach na antyrosyjską propagandę około 40 mln USD.
Ponadto, w ramach ustawy Freedom Support Act (Poparcie Wolności), od 2004 r. niektórym państwom byłego Związku Radzieckiego
przekazywano ponad pół miliarda dolarów rocznie na cele "umocnienia demokracji".
Zasilano nimi: opozycyjne partie polityczne, organizacje pozarządowe, organizatorów szkoleń dziennikarzy, przeprowadzanie wolnych wyborów itp.”
Tej problematyce poświęcone są dwa artykuły: Hansa Wernera Clausena z RFN pt. ""Piąta kolumna" Waszyngtonu w Rosji" i Justina Raimondo z USA pt. "Niezwykły Sojusz".
Clausen przypomina, że kampania przeciwko Putinowi i Rosji rozpoczęła się po uwięzieniu Chodorkowskiego jesienią 2003 roku.
Putin przeszkodził multimiliarderowi i szefowi Jukosu w sprzedaniu firmom zachodnim olbrzymich złóż naftowych.
"Po dzikich orgiach prywatyzacyjnych za czasów prezydentury przyjaciela USA Borysa Jelcyna, Putin od początków swej prezydentury stopniowo przywracał państwową kontrolę nad rosyjskimi bogactwami naturalnymi.
Zachodnie koncerny, powiązani z nimi neokonserwatyści i neoliberałowie, różne media, wykorzystują każdą okazję by Chodorkowskiego, zamordowaną dziennikarkę Annę Politkowską i tajemniczo zgładzonego, byłego agenta KGB, Litwinienkę, przedstawiać światowej opinii publicznej jako męczenników i ofiary groźnego Putina".
Clausen pisze dalej: "W grudniu 2004 roku udało się Waszyngtonowi, dzięki "pomarańczowej rewolucji" w Kijowie, osiągnąć dalszy postęp w okrążaniu Rosji".
Dyrektor zagranicznych programów fundacji Carnegie (Carnegie Endowment for International Peace), Anders Aslund stwierdził w rozprawie pt. "Zmierzch Putina i odpowiedź USA" (12.08.2005), że amerykańska pomoc powinna przede wszystkim być udzielana organizacjom pozarządowym w celu przygotowywania
protestów, demonstracji, kampanii wyborczych i obserwowania wyborów.
"Szczególnie skuteczne – pisał : były akcje protestacyjne kierowane przez społeczne organizacje studenckie jak "Otpor" w Serbii, "Kmara"
w Gruzji, "Żubr" na Białorusi i "Pora!" na Ukrainie. Ich metody są dobrze znane. Te doświadczenia mogą i muszą być rozpowszechniane również w Rosji".
W listopadzie 2005 roku Kongres USA przeznaczył w budżecie na 2006 rok 4 mln USD na rozwój opozycyjnych wobec Putina partii politycznych w Rosji.
Głównymi postaciami tej nowej opozycji są: Michaił Kasjanow, były
premier Rosji (2000-2004), blisko związany z Jelcynem i oligarchami Bieriezowskim i Leonidem Niewzlinem, zastępcą Chodorkowskiego w Jukosie, oraz geniusz szachowy, Garri Kasparow.
Kasparow, który jest obywatelem zarówno Rosji, jak i Stanów Zjednoczonych, domagał się w grudniu 2006 roku wykluczenia Rosji
z udziału w szczycie grupy państw G-8 w Niemczech w 2007 roku. „Podobne żądania – pisze Clausen – wysuwali już wcześniej „książę ciemności”, Richard Perle i ulubieni senatorzy neokonserwatystów, John McCain i Joseph Liberman".
Kasparow jest instytucjonalnie powiązany z merykańskimi ośrodkami badawczymi: Center for Security Policy i National Security Advisory Council (think tanks neokonserwatystów).
Clausen przypomina, że na krótko przed szczytem G-8 w Moskwie
w 2006 r., Kasjanow i Kasparow zorganizowali antyputinowską konferencję pt. "Inna Rosja", w której uczestniczyli zachodni dyplomaci i przedstawiciele wielu zachodnich, przeważnie amerykańskich i niemieckich, fundacji i organizacji.
Sponsorami była amerykańska "National Endowment for Democracy (NED), "prywatna" organizacja, finansowana z waszyngtońskiego budżetu, która jest tak niezależna od rządu USA, jak był Komintern od Związku Radzieckiego, oraz fundacja George 'a Sorosa.
Obydwie organizacje były niezwykle aktywnie zaangażowane w przeprowadzaniu "kolorowych rewolucji" w Belgradzie, Tbilisi i Kijowie". We wspomnianej konferencji i w zorganizowanym 16 grudnia 2006 roku "marszu niezadowolonych", uczestniczyli też "przywódca Narodowo-Bolszewickiej Partii Rosji, Eduard Limonow oraz znani antysemici Wiktor Aniłow i Siergiej Głazjew". No proszę, dobrzy są nawet bolszewicy!
Na razie akcje te niczego nie dają, bo Putin postawił Rosję na nogi i wszyscy pamiętają, w jakim była stanie w czasie rządów oligarchów.
Z punktu widzenia Polski groźne jest to, że posunięcia Polski jakoś dziwnie współgrają z planami neokonserwatystów. Na pewno w akcję propagandową przeciwko Putinowi zaangażowane są liberalne media, zwłaszcza ITI i jej narzędzia, czyli TVN. Ponoć Jarosław Kaczyński miał kiedyś powiedzieć, że Putin dobrze zrobił uderzając w oligarchów i zamykając Chodorkowskiego.
Kwestia jest taka – czy chcemy mieć za sąsiada państwo silne, ale stabilne i przewidywalne, czy masę upadłościową rozgrabianą przez kogo się da. Odpowiedź jest chyba prosta, okazuje się jednak, że nie dla wszystkich.
Jan Engelgard
Nr 37 (16.09.2007)